czwartek, 23 maja 2019

Niezwykła historia modelu Nike Air Max Plus


Zachwycamy się jego wyglądem i wygodą, jednak co tak naprawdę wiemy o Air Max Plus?


Czy wiesz, że przyszłość butów Air została wymyślona przez młodego projektanta bez niczyjej wiedzy w siedzibie Nike w Portland? Wszystko działo się na plaży na Florydzie w 1997 roku. Dziś Sean McDowell jest uważany za legendarnego projektanta w całym Nike. Przez wszystkie lata człowiek ten pełnił funkcję dyrektora kreatywnego produktów olimpijskich Nike (m.in. w 2008 roku), nadzorował prowadzenie działu projektowego marki w czasach premier takich linii jak Nike Free Run czy Lunar, a ostatnio otrzymał zadanie odrodzenia Converse, spółki będącej dziś zależną od Nike. Największym wkładem McDowella może być jednak jego pierwszy model, który udoskonalał jeszcze zanim nawet został nawet pracownikiem firmy Nike. Mowa o wyjątkowym projekcie buta Air Max Plus, który zrewolucjonizował etos Nike wobec rodziny Air Max i tym samym zrodził prawdziwą ikonę kultury.


Sam McDowell został zatrudniony przez Nike w 1997 roku i niemal natychmiast został przydzielony do pracy nad projektem z najważniejszym sprzedawcą marki, Foot Lockerem. Zadanie nie było łatwe ani błahe: McDowell miał stworzyć nowe buty do biegania, które wykorzystywałby system Tuned Air - przełom w technologii amortyzacji powietrznej Nike. Dla McDowella był to niezły chrzest na starcie... Foot Locker odrzucił ponad tuzin propozycji od projektantów Nike, zanim finalny projekt ostał przyjęty z pozytywnym odbiorem.

Ale McDowell miał to coś, czego projektanci przed nim nie mieli: szkicownik pełen zachodów słońca rodem z Florydy i pochylonych przez wiatr palm. Przed rozpoczęciem pracy w Nike McDowell spędził bowiem czas na Florydzie, gdzie trwonił swój czas na plażach, po prostu myślał i szkicował. Wspominał też niejednokrotnie, że był to jeden z jego najbardziej kreatywnych okresów. Obserwując zaś nieustannie palmy pochylające się na wietrze, jak prawdziwy projektant obuwia pomyślał, że zapewniłyby one wielką stabilność również stopie. Tym samym Dowell stworzył świetny element podeszwy buta, który działa dokładnie tak, jak gdybyś mógł oprzeć swoje stopy właśnie o tamte palmy.

Jak widać kilka miesięcy i noce spędzone przez McDowella na Florydzie zostały odpowiednio wyeksponowane. On sam zaś został poinformowany o projekcie dla Foot Lockera, który w tamtym czasie nosił nazwę „Sky Air”. Kiedy tylko usłyszał tę nazwę, zaczął od razu szkicować różne kolorowe zachody słońca i usiany palmami horyzont. To właśnie one wahały się od swoich artystycznych odsłon, aż do geometrycznych kształtów. To właśnie stąd narodził się natychmiast rozpoznawalny gradientowy wierzch modelu Air Max Plus i inspirowany palmami egzoszkielet, który otacza stopę. Morskie inspiracje McDowella nie zatrzymały się jednak tylko na cholewc. Jednym z najbardziej uderzających, choć niewielkich szczegółów była obecność trzonu, który rozciąga się od spodu podeszwy do podeszwy środkowej. Tworzy on podział pomiędzy przednimi i tylnymi jednostkami Air i nadaje Plusowi charakterystyczny wygląd. Jak na ironię, we Francji model Plus określany jest jako „la requin” – co oznacza tyle, co but rekina – a tymczasem prawdziwą inspiracją McDowella był… ogon wieloryba.


Być może to, co sprawia, że ten model ​​z linii Nike Air Max jest tak uderzający, to fakt, że pozornie proste elementy konstrukcyjne odstąpiły w nim od wcześniej przyjętej konwencji i całego protokołu ze względu na względny brak doświadczenia samego projektanta. Weźmy na przykład wygląd łyżwy, czyli „Swoosh”. Bez wątpienia jest to jedno z najbardziej rozpoznawalnych logo w historii projektowania, nie mówiąc już o modzie. Jednak w 1997 roku McDowell nie otrzymał szablonu logo. W rezultacie Swoosh w Air Max Plus jest cieńszy i dłuższy niż powinien, co przyczyniło się do unikalnego wyglądu projektu buta, a co za tym idzie, jego odrębnego miejsca w archiwach marki Nike. Co więcej, ponieważ McDowell był nowicjuszem w Nike, zakwestionował on pewne dotychczasowe konwencje marki w oparciu o własne doświadczenia jako biegacz. Twierdził na przykład, że należy zawsze biec pod prąd ruchu ulicznego, aby samochody mogły w pełni Cię widzieć. Wyjaśniając to stwierdził, że dziwne jest to, iż odblask w butach do biegania jest zwykle umieszczony z tyłu prawie każdego buta, podczas gdy jako biegacz potrzebujesz odblasku na całej długości jego przodu. Tym samym w modelu Nike Air Max Plus McDowell dodał odblaskowe paski na języku i palcach, co stało się jednym z najbardziej charakterystycznych i najbardziej popularnych detali tego modelu obuwia sportowego.

Mimo to, najbardziej znaczący wkład modelu Plus w historię projektowania całego Nike to coś, czego McDowell nie chciał początkowo uwzględnić. Powiedzieli mu bowiem, że Tuned Air było naprawdę ważną sprawą i musiał je wyraźnie wyróżnić. Tymczasem McDowell opracował swoje początkowe szkice bez uwzględnienia ikonicznego logo. Z obowiązku rzucił więc logo Tuned Air na piętę i podeszwę, która wskazywała na nową technologię - Tuned Air w bucie. Dziś to małe sześciokątne logo należy do najbardziej znanych w leksykonie projektowym Nike i zaczęło reprezentować coś poza sneakersami, które go pierwotnie gościły na sobie.
Tymczasem czczony za wyróżniające się wizualnie cechy konstrukcyjne model Air Max Plus oferował ponadto szereg innych innowacji technologicznych, co uczyniło go cudem projektowania obuwia w późnych latach 90-tych. Przede wszystkim Plus był pierwszym butem Nike, w którym zastosowano technologię Tuned Air. Był to ważny przełom dla Nike, która wcześniej koncentrowała się na tym, aby jednostka Air była jak największa. Tymczasem podeszwa nowego buta została stworzona dużo bardziej delikatnie, a jej celem było rozprowadzanie powietrza w sposób zapewniający użytkownikowi efektywność i stabilność. Jednostka Tuned Air zawierała również coś, co Nike nazywa półkulami – są to solidne półkule włożone w podeszwę i jednostkę powietrzną. To one pozwoliły producentowi zmniejszyć ciśnienie w pięcie, jednocześnie zwiększając amortyzację w przedniej części stopy.


Na papierze sneakersy Air Max Plus i towarzysząca im technika wyglądały niesamowicie, ale to okazało się pewnym problemem. McDowell został poinformowany o tym, że niemożliwe będzie wykonanie wyblakłej cholewki, którą projektant sobie marzył i wyobrażał. Jego odpowiedź na ten fakt była prosta, jeśli nie naiwna. Odpowiedział stanowczo: „po prostu sublimujmy kolory”. W tym przypadku ponownie brak doświadczenia McDowella w Nike jako projektanta podsycał jego ambicje; zainspirował się on butem biegowym Nike Flame i uznał, że możliwe jest tym samym osiągnięcie takiego samego efektu ombre, jaki sobie wymarzył. Zaczynał od testów z najjaśniejszym odcieniem i drukował cholewkę w coraz ciemniejszych odcieniach. Jak się okazało, aby uzyskać pożądany wynik, potrzebna była tylko jedna próbka…

Niestety im dalej, tym czekało na Dowella jeszcze więcej złych wiadomości. Na przykład nigdy nie wykonano spawania, które naśladowałoby egzoszkielet palmy. Najwyraźniej McDowell zasugerował więc wykonanie klatki zewnętrznej z cienkiego materiału TPU, czyli tego samego materiału, który Nike wcześniej stosował na małych, spawanych logach. Projektant wspominał, że w tym celu ​​polecono mu lecieć do Azji, aby przetestować pomysł w fabryce zaledwie na dwa tygodnie przed tym, jak but miał zostać przedstawiony Foot Lockerowi. Po przybyciu na miejsce powiedziano mu zaś, że cholewka jest za duża na jednoczęściową spoinę, i że cały proces zajmie zbyt wiele mocy i materiał albo stopi tkaninę, albo nie będzie się z nią wiązać.  McDowell zaproponował zatem wykonanie trzech oddzielnych spoin zamiast pojedynczej jednej. Ku zdziwieniu wszystkich - może z wyjątkiem McDowella - to zadziałało i wrócił on do Stanów Zjednoczonych z parą rewolucyjnych butów, aby następnie wprost rzucić się z nimi na Foot Lockera.




But ten był tak imponujący, a przedstawiciele Foot Locker byli nim tak bardzo zafascynowani, że zamiast zlecać pierwsze badania rynku, udali się wprost do sklepu Foot Lockera i umieścili próbkę na półkach, aby zobaczyć, jak zareagują na nią młodzi klienci. Pięć lub 10 minut później pojawiło się 10 dzieci, które przybiegły do ​​sprzedawcy z pytaniem co to za but i jak go zdobyć! Pracownicy sklepu byli równie zdziwieni tym faktem, a tymczasem kierownicy Foot Lockera i Nike widzieli wszystko, czego potrzebowali, aby na dobre rozpędzić produkcję sneakersów Air Max Plus.

Pomimo pozytywnej pierwszej reakcji sneakersowej społeczności, model Air Max Plus stanął przed trudnym zadaniem, kiedy został wydany w 1998 roku. Rodzina Air Max stała się bowiem wtedy prawdziwym molochem, a Air Max 95 i 97 pomogły przedefiniować krajobraz kicksów. Tymczasem model Plus nie miał być początkowo butem linii Air Max i w 1998 roku konkurowałby z wieloma innymi sylwetkami z rodziny.

Co ważne, oryginalne trio kolorystyk modelu Plus odegrało kluczową rolę w przekształceniu tego projektu buta w to, czym jest dzisiaj. W tamtym czasie w firmie Nike nie było czegoś takiego jak specjalista od kolorów, więc oryginalne szkice inspirowane Florydą narysowane przez McDowella zostały wykorzystane do opowiedzenia trzech części buta. Był na nim zatem zachód słońca -  kolory niebieski i żółty, nocne niebo – czyli czerń z nutami czerwieni i wschód słońca – jako oślepiająca pomarańcza i żółć. Dla McDowella ten rodzaj opowiadania historii poprzez mnogość kolorów był tak samo przełomowy, jak wprowadzenie systemu Tuned Air, lub produkcja sublimowanych i spawanych cholewek.

Od samego początku Air Max Plus był najdroższym butem w Foot Lockerze, wycenionym na cenę 125 USD. Na szczęście dla Plusa wszystko zbiegło się w czasie z tym, że wtedy Air Max 98 mógł pochwalić się wyższą ceną niż poprzednie oferty butów „Nike Air Roku” i być może zadziałał również bardziej solidny rynek sneakersowy, rosnąca grupa kolekcjonerów, a także ciekawość i chęć wypróbowania nowej technologii. Z drugiej strony uważa się, że model Nike Air Max 98 ucierpiał z powodu swojej ceny, a to pomogło modelowi Plus świetnie się rozwijać. Być może więc jego fenomen nie mówi nam wcale wiele o tym, jak silny był wówczas rynek sneakersów, ale o tym, jak ważne było zaoferowanie klientom czegoś nowego.


Dla tych, którzy chcieli kupić Plusa jako model buta do biegania - co było jego przeznaczeniem - cena wskazywała na rewolucyjny charakter technologii, którą wykorzystywał. W porównaniu z alternatywami takimi jak model Air 98, który oferował się za podobną cenę bez żadnych innowacji technologicznych, Plus oferował najlepszy zwrot z każdej wydanej złotówki. Tymczasem od strony kultury sneakersowej wysoka cena za parę kicksów była znaczącym bogactwem i sposobem na wyróżnienie się z tłumu. Pomimo tego, że do niedawna model Nike Air Max Plus był wyłącznym produktem sieci sklepów obuwniczych Foot Locker, to teraz są w niego zaopatrzone także inne, wybrane, niezależne butiki. Air Max Plus zyskał status buta kultowego zwłaszcza w Europie i Australii. Na tych rynkach but ten jest lepiej znany z dwóch liter: Tn i sześciokątnego logo, którego McDowell nie chciał początkowo wcale zawrzeć. To ono jednak (jak się okazało) zaczęło definiować sylwetkę butów - pomimo swojej obecności w innych modelach. Tymczasem dziś zapytaj w sklepie sneakersowym o Tn, a spotkasz się z podekscytowaniem i szerokimi informacjami na jego temat. Co więcej, zapytaj o model Plus, a być może dostaniesz tylko i wyłącznie kilka zagadkowych spojrzeń.

Model Tn naprawdę zakorzenił się na ulicach wielkich miast, gdzie stał się ulubionym modelem wśród tych osób, które miały wystarczające środki finansowe, by pozwolić sobie na jego jedną parę. W połączeniu ze swoim wyjątkowym i onieśmielającym designem model Plus stał się butem z wyboru dla tych osób, które chciały uzyskać „dobry wygląd”. We Francji zaś but ten jest synonimem stylu racaille - odpowiednika brytyjskiego roadmana - i jest mocno widoczny na przedmieściach Paryża i Marsylii. W Wielkiej Brytanii model Nike Plus jest tymczasem często uznawany za symbol londyńskiej kultury młodzieżowej i sceny sneakersowej i był stałym elementem imprez w stylu rave i garażowych posiadówek organizowanych w późnych latach 90. i wczesnych latach XX wieku. W Australii noszenie pary Tn często oznaczało, że po prostu szukasz kłopotów, a model ten stał się rozpoznawalnym atrybutem wśród przestępców i więźniów australijskich więzień. Pomimo tego, że Air Max Plus został przyjęty na ulice i pomimo tego, że jest wyłącznym produktem dla sklepu Foot Locker, od początku był również doceniony w kręgach mody, a Vogue nazwał go jednym z 10 najbardziej poszukiwanych dodatków w styczniu 1999 roku wraz z mobilnym czytaczem e-maili.


Idąc dalej, w Ameryce Północnej Plus odniósł większy sukces i wciąż cieszy się kultem wśród miłośników kicksów. Fani Tn są zachwyceni wyglądem tych butów, a McDowell wspominał, że ktoś kiedyś wytatuował sobie ich sylwetkę na stopie - łącznie z podeszwą. Dziedzictwo Plus jest ważne dla marki Nike. Sama marka uważa bowiem system Tuned Air za najważniejszą innowację w historii Air aż do premiery modelu Air Max 360 w 2006 roku. Pomyślmy o tym przez chwilę: dla marki, która zyskała swoją reputację w dziedzinie innowacji, Tuned Air wyróżniał się jako najlepsza technologia wśród tych bazujących na widzialnym powietrzu (to ulubiona, najczęściej stosowana przez Nike technologia w podeszwach) i to przez prawie dekadę. Być może dlatego marka wprowadzała coroczne aktualizacje do modelu Air Max Plus, czyniąc z niego osobną rodzinę, aż do momentu gdy projekt 360 zadebiutował. I chociaż żadna z kontynuacji nie może odebrać medalu oryginalnemu, pierwszemu Plusowi pod względem wpływu kulturowego lub technologicznego, to niektóre ciekawe modele marki Nike pochodzą właśnie z tej linii - szczególnie takie sylwetki jak Air Max Plus 2, 3 i 5.

Pomimo zanikania i powolnego gaśnięcia światła reflektorów, model Plus może nadal przypisać sobie to, że rządził przez niemal dwie dekady swojej nieprzerywanej, wysokiej sprzedaży, a ostatnio zaś stał się centralnym punktem trendu, który sprawił, że na półkach sklepów pojawiły się buty reaktywowane w seriach retro. Dziedzictwo Plusa było również mocno widoczne w ciągu ostatnich kilku lat. Linia butów Tn Air została ponownie uruchomiona (na przykład w przypadku modelu Nike Air Max 97 SK, który czerpał kolorystykę z Air Tuned Max, kontynuacji modelu Plus), zaś Skepta, londyński grime MC, zapragnął złożyć hołd wszechobecności Tn w Londynie, więc sześciokątne logo zostało zmienione na kształt brytyjskiego gniazdka elektrycznego. Ponieważ model Air Max 97 znalazł się w centrum dzięki 20-leciu swojego powstania w 2017 roku, model Plus został wykorzystany do oddania hołdu sylwetce Nike Air 97 na wiele sposobów, począwszy od przeróbek Air Max Plus w klasycznych kolorystykach Air Max 97, po połączenie cholewki Air Max 97 z podeszwą Tuned Air. Innym dowodem na to, że buty te są nadal chętnie noszone na ulicach Wielkiej Brytanii, są niestandardowe pary (lub ich podróbki) ze wzorem Burberry-lite na cholewce. Niestety oficjalna współpraca pomiędzy tymi dwoma kolosami nie wydaje się być autentyczna. Tymczasem po drugiej stronie kanału La Manche marka Nike zaprezentowała nowe, oficjalne wersje Tn, aby upamiętnić derby pomiędzy drużynami Paris St-Germain i Olympique Marsylia.


Historia modelu kończy się godnie, ponieważ 2018 to wielki rok dla Nike Air Max Plus. To świętowanie niemal 20 lat technologii Tuned Air, co Nike przełożyło na kultowość obuwia i znalezienie mu nowych fanów. Od kilku lat Nike poświęca także swoją energię na ponowne skupienie uwagi na modelu Tn. Zaczęło się od wodnego, inspirowanego rekinami modelu Air Max Plus Ultra, który charakteryzował się opływową cholewką i czerpał inspirację z potocznej francuskiej nazwy wersji Plus. Potem pojawiła się futurystyczna aktualizacja butów w formie wsuwanej na nogę, która wzbudziła duże zainteresowanie, mimo że jest stworzona tylko i wyłącznie dla kobiet. Model Plus został ponadto uzupełniony serią nowych projektów, które nawiązują do TN, bez dosłownego, ponownego ich wydania w samej swej osobie. Najbardziej znaczącym jednak wkładem w spuściznę butów Plus było wprowadzenie pojedynczej jednostki Vapormax do cholewki TN. Vapormax Plus jest tym razem tym, czym sam Tn był w 1998 roku: uosobieniem innowacji technologicznych firmy Nike i butów sportowych, które z pewnością staną się ulubionymi butami do codziennego noszenia i codziennego życia. Co jeszcze je łączy? Oba modele posiadały/posiadają najbardziej zaawansowaną jednostkę powietrzną marki i oba zostały zaprojektowane stricte do biegania. Bardziej imponujące jest jednak to, że Vapormax Plus wygląda na taki model, jakim jeszcze nie został żaden sequel Air Max Plus, a jego sukces jest równy sukcesowi naszego klasyka z 1998 roku.

Kiedy spojrzymy na to wszystko ponownie, szanse na sukces modelu Air Max Plus zostały wyraźnie skumulowane. Był to but dedykowany sklepom Foot Locker, zaprojektowany przez nowicjusza w szeregach Nike, który nie był w stanie właściwie narysować logo marki, ale zakwestionował całą konwencję Nike Air, ponieważ był naiwny i odmówił przyjęcia odpowiedzi „nie”. Te buty Nike damskie i męskie były ponadto niebotycznie drogie (jak na swój czas), ale miały się odróżniać od modelu Air Max 98. Co więcej ich projekt oznaczał status społeczny w pewnych kręgach. Ostatecznie model Tn reprezentował to, co sprawiło, że Nike to… wciąż Nike. Był nie tylko zaawansowany technologicznie, ale też niełatwy pod względem swojego wzornictwa, lecz zdecydowanie też bezkompromisowy pod względem jakości. Model tych butów sportowych Nike jest najlepszym przykładem, dlaczego najbardziej znani projektanci Nike często wyłaniają się z ciekawych środowisk i odkrywają swoje talenty zupełnie niespodziewanie: Sean McDowell nie znał buta lepszego niż ten, więc po prostu stworzył but najlepszy, jaki potrafił sobie wyobrazić! Nam pozostaje już tylko podziękować! 😊

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz