Czy myślałeś kiedyś o tym, jaka będzie przyszłość
sneakersów Nike i nie tylko?
Zajrzyjmy w szklaną kulę i odczytajmy z niej przyszłość
kicksów. Oto, co nam się tam ukazało.
Stabilna pozycja
Pomimo szybko zmieniającego się krajobrazu kultury
sneakersowej, branża butów sportowych raczej nie wykazuje żadnych oznak
spowolnienia, a rynek obuwia sportowego wciąż będzie się rozwijał z roku na rok.
Według analityków branżowych z pewnością będzie miało to miejsce aż do 2023
roku. Oczywiście, część tego stałego wzrostu będzie opierać się na ciągłym wzroście produkcji sneakersów z kolekcji głównych marek takich jak Nike i Adidas i nic nie sugeruje, że miałoby stać się inaczej.
Maszyny dla kicksów
Przyszłość rodem z filmów science-fiction powoli wdziera się
w sneakersowy świat. Na przykład marka Adidas uruchomiła niedawno (w 2017) nową
fabrykę o nazwie Speedfactory, w której pracują roboty automatyzujące cały proces
tworzenia butów. Marka ma nadzieję, że ta fabryka XXI wieku wkrótce będzie w
stanie wyprodukować aż 500 000 par butów w ciągu jednego dnia. Ten drugi co do
wielkości producent odzieży sportowej będzie prawdopodobnie potrzebował każdego
wyprodukowanego na świecie robota, jeśli miałoby udać mu się osiągnąć cel,
jakim jest wygenerowanie do 2020 roku ponad 5 miliardów dolarów ze sprzedaży
kicksów w samych Stanach Zjednoczonych. To oznacza o wiele więcej butów Yeezy
Boost i co za tym idzie, ciągły przepływ osób korzystających z Internetu do
odsprzedaży sneakersów, tych wykonanych przez roboty lub nie.
Nieśmiertelny re-selling
Odsprzedaż kicksów już zawsze będzie po prostu trwałą
częścią całej sneakersowej gry. Według ekspertów branży po prostu nie da się
tego obejść. Wszystko, co jest pożądane i ma pewną wartość, będzie tworzyć własny
rynek odsprzedaży. Ludzie odsprzedają buty Jordany męskie dokładnie z tego
samego powodu, dla którego inni pasjonaci odsprzedają zabytkowe auta czy
pocztowe znaczki. Właśnie dlatego kultura sneakersów jest tak stabilna i na
swój sposób solidna. Wszystko jest ekscytacją wywołaną czymś, czego nie można w
prosty sposób zdobyć.
To, co niestety może mieć problem z przetrwaniem próby czasu, to tradycyjne sklepy z sneakersami. Widać to po sytuacji w U.S.A., gdzie liderzy branży, tacy jak Finish Line i Footlocker zamknęli setki swoich sklepów detalicznych w ciągu ostatnich kilku lat. W tym czasie jednak sprzedaż online odnotowała gwałtowny wzrost przychodów.
To, co niestety może mieć problem z przetrwaniem próby czasu, to tradycyjne sklepy z sneakersami. Widać to po sytuacji w U.S.A., gdzie liderzy branży, tacy jak Finish Line i Footlocker zamknęli setki swoich sklepów detalicznych w ciągu ostatnich kilku lat. W tym czasie jednak sprzedaż online odnotowała gwałtowny wzrost przychodów.
Przejście kultury sneakersowej do świata online będzie
bardzo mocno widoczne, prawdopodobnie nawet bardziej niż teraz. Z tego powodu sklepy
detaliczne muszą postarać się przyciągnąć więcej uwagi ze strony konsumentów i
po prostu starać się być najlepszymi, profesjonalnymi sprzedawcami. Świetnym
tego przykładem na polskim podwórku jest sieć sklepów Sneakers by Distance,
która dba o aktualizacje swoich kolekcji i współuczestniczy w wielu
wydarzeniach branżowych. Słabsi detaliści, którzy nie zaoferują klientom niczego
specjalnego, nie będą mieli żadnego powodu, aby utrzymać się na rynku i dołożyć
do sneakersowego świata swoją cegiełkę.
Biznes jak biznes
Według nas Internet nadal będzie pomagał doświadczonym
sprzedawcom w odkrywaniu pudełek z limitowanej edycji butów przed przeciętnym
konsumentem. Sieć pomoże także w inkubacji nowej generacji profesjonalistów. Według
niektórych odsprzedawanie butów sportowych, to dobre hobby, ponieważ dużo uczy
o biznesie.
Silna sieć
Bez względu na to, jak spojrzysz na wpływ Internetu na sneakersy,
prawie zawsze będziesz wahać się pomiędzy jego pochwaleniem a krytyką. Można
by argumentować to tak, że bez Internetu kultura sneakersów byłaby żywa jedynie
w małych regionach i obejmowała pasjonatów, którzy nie tylko rzadko by się ze
sobą komunikowali, ale także nigdy nie podzieliliby się swoimi sneakersami. Tymczasem
łączność ta stworzyła nowe, międzynarodowe zjawisko, które teraz pozwala
10-latkom na sprzedaż swoich pierwszych butów. Bez Internetu jednak można by
również stwierdzić, że więcej butów Nike, Reebok, Puma czy New Balance byłoby
na nogach ludzi, a nie po prostu stało na półce.
Jedno jest pewne: Internet będzie nadal wzbogacał wielu sneakerheadów, a wiele przeciętnych ludzi nieco się od nich odsunie. Co będzie dalej? Czas pokaże!
Jedno jest pewne: Internet będzie nadal wzbogacał wielu sneakerheadów, a wiele przeciętnych ludzi nieco się od nich odsunie. Co będzie dalej? Czas pokaże!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz